Krell – sprzęt HiEnd poza granicami kalkulacji rynkowej

KRELL – HISTORIA, POTĘGA, LEGENDA HI-ENDU

Świat audio na przełomie lat 70. i 80. był sceną wielkich zmian. Producenci sprzętu hi-fi prześcigali się w technicznych nowinkach, ale większość urządzeń, choć solidnych, projektowana była z myślą o kompromisie między jakością a ceną. W tym czasie rodziły się także pierwsze marki aspirujące do miana Hi-End, jednak niewielu twórców miało odwagę całkowicie odrzucić kalkulacje rynkowe i skupić się wyłącznie na bezwzględnej jakości dźwięku.

W 1980 roku w stanie Connecticut, USA, pojawił się człowiek, który nie uznawał półśrodków — Dan D’Agostino. Założył firmę Krell Industries z wizją stworzenia elektroniki, która będzie narzędziem do wiernego przenoszenia muzyki w domowe przestrzenie, bez kompromisów i sztucznych ograniczeń. D’Agostino miał świadomość, że audiofil to nie tylko klient — to pasjonat gotowy zapłacić każdą cenę za sprzęt, który pozwoli mu poczuć się jak na żywym koncercie.

Pierwsze konstrukcje Krella — wzmacniacze KSA-100 (1980) i KSA-50 (1982) — były jak uderzenie pioruna w świat hi-fi. W pełni dyskretny tor sygnałowy, praca w czystej klasie A, potężne zasilacze liniowe i rezerwa prądowa zdolna do napędzenia dowolnych kolumn, nawet tych o najtrudniejszej impedancji. Masa urządzeń, monstrualne radiatory i solidność wykonania sprawiały, że wyglądały jak sprzęt laboratoryjny, ale brzmiały jak nic innego.

Lata 80. to czas szybkiej ekspansji. Krell zdobywał kolejne rynki — od Japonii, przez Europę, po Australię. W 1985 roku pojawił się KSA-200, w 1987 KSA-250, a w 1989 roku monobloki MDA-300 i MDA-500. Każdy z nich stawał się punktem odniesienia w swojej klasie.

Lata 90. przyniosły prawdziwe arcydzieła: monobloki KAS (1992) i ich udoskonaloną wersję KAS2 (1994) oraz serię przedwzmacniaczy KRS — konstrukcji dual mono z osobnymi zasilaczami, absolutnie transparentnych i cichych. W tych latach Krell stworzył też jedne z najlepszych odtwarzaczy CD w historii, zarówno zintegrowanych, jak KPS-30i (1994), jak i dzielonych, z legendarnym transportem MD-20 (1992), uznawanym przez wielu za najlepszy w historii audio.

LISTA KOŃCÓWEK MOCY KRELL (CHRONOLOGICZNIE)

1980 – KSA-100

1982 – KSA-50

KST 100

1985 – KSA-200

1987 – KSA-250

1989 – MDA-300

1990 – MDA-500

1992 – KAS

1994 – KAS2

 

1996 – FPB-200

 

1996 – FPB-300

1996 – FPB-600

1998 – FPB-650M

2000 – FPB-700cx

2002 – Evolution 900e

2005 – Evolution 600e

2008 – Evolution One

 

 

LISTA PRZEDWZMACNIACZY

1980 – PAM-1

1985 – PAM-3

1987 – KBL

1989 – KRC

1991 – KRC-HR

1992 – KRS Reference

1994 – KRS-2

1998 – KRC-3

2000 – KCT

2002 – Evolution Two

2008 – Evolution 202

2012 – Phantom

 

LISTA WZMACNIACZY ZINTEGROWANYCH

1996 – KAV-300i

1999 – KAV-500i

2002 – FBI

2008 – S-300i

2014 – Vanguard

 

LISTA TRANSPORTÓW CD

1990 – MD-10

1992 – MD-20

1994 – MD-25

2000 – SACD Standard Transport

2008 – Evolution 505 Transport

LISTA PRZETWORNIKÓW DAC

1990 – Studio DAC

1992 – Reference 64 DAC

1994 – KPS Reference DAC

2000 – KAV-280cd DAC Section

2008 – Evolution 505 DAC

LISTA ODTWARZACZY ZINTEGROWANYCH

1990 – KPS-20i

1992 – KPS-25i

1994 – KPS-30i

2000 – KAV-280cd

LISTA URZĄDZEŃ KINA DOMOWEGO

1998 – Showcase Processor

2000 – HTS 5.1

2002 – HTS 7.1

2005 – Evolution 707

Krell od ponad czterech dekad wyznacza standardy w Hi-Endzie. Ich wzmacniacze, przedwzmacniacze i źródła to urządzenia, które powstają bez kompromisów. Na rynku wtórnym osiągają astronomiczne ceny, bo audiofile wiedzą, że są to konstrukcje na całe życie. Test systemu KAS2 + KRS + MD-20 w kilku konfiguracjach kolumnowych i z wieloma źródłami (także analogowymi) pokazał, że w świecie audio wciąż są urządzenia absolutnie referencyjne – takie, które nie tylko odtwarzają muzykę, ale przenoszą słuchacza w inny wymiar.

A Teraz zajmijmy się przez chwilkę konstrukcjami które do dziś  stanowią podstawę do porównań  jakości wykonania i dźwięku każdego innego producenta sprzętu audio który chce wejść do pierwszej ligi czyli innymi słowy do elitarnego grona HiEndu.

 Zaczynam od  filarów: Krell KAS2 i KRS, oraz  cyfrowych ikon świata  płyt CD – KPS-30i i MD-20.

KAS i KAS2 to monobloki zbudowane jak narzędzia do przenoszenia energii bez strat. Topologia w pełni zbalansowana, od wejścia do wyjścia, w czystej klasie A przy wysokich prądach spoczynkowych, z bankami kondensatorów o łącznej pojemności liczonych w dziesiątkach tysięcy mikrofaradów na kanał. Idee są tu proste, wykonanie ekstremalnie trudne: zero globalnego sprzężenia zwrotnego na krytycznych odcinkach toru, minimalizacja długości ścieżek, separacja zasilania i mas, oraz mechanika, która tłumi wibracje tak samo starannie, jak tor elektryczny tłumi zakłócenia. To nie przypadek, że KAS2 uchodzi za jedną z najpiękniejszych manifestacji klasy A w wersji użytkowej. Ciepło? Oczywiście. Ale też spokój, z jakim ten wzmacniacz narzuca kolumnom dyscyplinę: bez wysiłku, bez śladu kompresji, bez ściemniania impulsów.

Seria KRS to preampy, które można studiować jak szkice Leonardo. Dual mono w prawdziwej separacji, zasilacze w osobnych obudowach, precyzyjne drabinki rezystorowe i selekcja komponentów, w której uparcie odrzucano wszystko, co nie spełniało kryterium absolutnej przezroczystości. Preamp potrafi dodać systemowi błysku albo go okaleczyć. KRS wnosi ciszę. Ciszę, która nie jest brakiem dźwięku, tylko przestrzenią dla najdrobniejszych półtonów i mikrodynamiki. Właśnie dlatego KRS z KAS2 tworzy organizm, a nie przypadkowe połączenie.

KPS-30i to pokaz jednoczesnej integracji i czystości brzmienia, od mechaniki napędu po konwersję, ale kiedy Krell naprawdę chciał przesunąć granicę, sięgał po rozwiązania dzielone.

Krell MD-20 jako transport rozwiązuje problem jittera i stabilności w sposób fizyczny i zegarowy. Sztywność platformy, bezwzględna precyzja prowadzenia płyty, kondycjonowanie sygnału cyfrowego zanim jeszcze trafi do łącza – to architektura, która sprawia, że dobry DAC zaczyna oddychać pełną piersią. W tym sensie MD-20 nie tylko „czyta dane”. On je wydobywa z płyty tak, by konwerter dostał materiał o jakości, której nigdzie indziej nie doświadczamy.

Żeby nie pozostać na wysokości inżynierskich deklaracji, przesuwamy się do praktyki. Przez sześć kolejnych dni w pomieszczeniu odsłuchowym o powierzchni  około 40 m2, z profesjonalnie wykonaną akustyką, w którym nie występowały fale stojące ani destrukcyjne nakładanie się odbić, budowaliśmy i weryfikowaliśmy system referencyjny. To był test precyzyjny i żmudny, bo kolumny tej klasy (itej wagi..)  wymagają czasu i pokory. Ustawienie, centymetry, kąty dogięcia, różne wysokości punktu odsłuchowego, kontrola polaryzacji – nic nie zostało zostawione przypadkowi.

System bazowy tworzyły monobloki Krell KAS2 oraz przedwzmacniacz Krell KRS, z transportem Krell MD-20.

Jako przetworniki cyfrowo-analogowe pracowały cztery jednostki: Tag McLaren DAC20, Krell Reference 64, Luxman DA-250 klasy referencyjnej oraz Accuphase DC-91 z najwyższej półki cenowej. -wszystkie urządzenia zostały wyprodukowane w tej samej dekadzie i były wzorcem każdego producenta. Odsłuchy odbywały się na trzech przygotowanych dla tego testu zestawach głośnikowych: DALI Megaline, JM Lab Grande Utopia oraz Bowers & Wilkins Nautilus 801. Aby zobaczyć a raczej usłyszeć wpływ elektroniki na bardziej przyziemnym pułapie cenowym, wprowadziliśmy także JBL Ti 5000.

 

Pierwsze godziny spędziliśmy z DALI Megaline, bo to kolumny, które bez litości obnażają błędy i nagradzają dojrzałe systemy. Zestaw KAS2 + KRS + MD-20 wprowadził narrację o scenie głębokiej i szerokiej, o basie, który nie prosi o pozwolenie, tylko prowadzi rytm z poczuciem władzy. Z Tag McLaren DAC20 dźwięk stawał się nie tylko dokładny, ale organiczny. Dzwoneczki i talerze miały w sobie powietrze, które nie jest sztucznie rozświetlone; smyczki unikały szklistości, a fortepian rozkwitał w skali i barwie bez wysiłku. Przestrzeń, która pojawia się przed słuchaczem, nie jest efektem, tylko naturalną konsekwencją czystości toru. Najbardziej zdumiewała mikrodynamika: drobne wahnięcia intensywności głosu, sposób, w jaki gitara akustyczna pokazuje pudło, strunę, paznokieć. Słychać ludzi, nie ścieżki.

Z DAC-iem Krella dostawaliśmy obraz surowszy, bardziej architektoniczny. Scena była bardzo równa, rytm perfekcyjnie kontrolowany, góra otwarta, ale mniej posrebrzona alikwotami. Taki dźwięk polubi ktoś, kto ponad romantyzm stawia kontrolę i konturowość brzmienia. Luxman wprowadził ciepło i krągłość środka, pięknie podając wokale i instrumenty akustyczne, lecz minimalnie wycofał krawędzie transjentów w porównaniu z Tag McLarenem. Accuphase, na który tak liczyliśmy ze względu na renomę i cenę, zaskoczył chłodem i technicznym sznytem. Linie melodyczne potrafiły się rozpaść na fizyczne składniki, i czar prysł..

Jako materiał referencyjny posłużyły nam zarówno płyty demonstracyjne  nagrane w sposób absolutnie wzorcowy firm;TagMcLaren Audio, Chesky Records, oraz  DALI, jak i nagrania „żywe”: Pink Floyd,, Wish You Were Here,,, Dire Straits,, Brothers in Arms ,,oraz Pat Metheny i Charlie Haden ,, Beyond the missouri sky,,.

Na tych płytach elektroniczna precyzja spotyka się z analogową narracją, dlatego świetnie obnażają wszystkie błędy  przesterowanie krawędzi, szczegółowość pogłosów itp. niedostatki.

DALI Megaline z elektroniką Krella tworzyły duet tak oczywisty, jakby powstały w jednym laboratorium.(choć w rzeczywistości dzieliło je wszystko nawet kontynenty,,) Przy niskich poziomach głośności system zachowywał wybitną czytelność, a przy wysokich – nie tracił kultury. To znak prawdziwej rezerwy prądowej i ciszy własnej przedwzmacniacza.

Kiedy na miejsce DALI weszły JM Lab Grande Utopia, zmienił się świat barwy. Grande Utopia ma dar grania niezwykle plastycznego środka, który potrafi uczłowieczyć nawet mniej doskonałe nagrania. Wiele razy słyszałem krytkę tych kolumn że są zbyt ostre ale po tym teście widać jasno że to czy grają ostro czy nie zależy od elektroniki .KAS2 zapanował nad basem tych kolumn z godnością dyrygenta: ani razu nie usłyszeliśmy ospałości, a jednocześnie uniknęliśmy przesadnej twardości-co w wypadku kolumn firmy JmLab nie jest łatwe. W nagraniach fortepianowych wybrzmienia ogonów pogłosowych zdawały się rysować geometrię sali. Transport Krell MD-20 utrzymywał cały czas dyscyplinę czasową: rytm sekcji w Dire Straits był jak metronom z krwi i kości, a nie zegar w kodzie.

Przyszła pora na Bowers & Wilkins Nautilus 801. To kolumny, które potrafią oszałamiać wzorniczo. Wykonane jak rzeźby, budzą respekt i zachwyt. Niestety, w tym systemie, z tą elektroniką i w tym pomieszczeniu, magia kończyła się, gdy do gry wchodziła muzyka. Dźwięk był płaski, pozbawiony oddechu i życia. Bas gubił fakturę, środek tracił duszę, a góra – mimo pozornej czystości – nie przenosiła iskrzenia realnych instrumentów. To przykład przerostu formy nad treścią. Piękno dla oka, zawód dla ucha. Żeby nie kończyć na rozczarowaniu, wstawiliśmy zamiast posągowych B&W ,,zwykłe,, JBL Ti 5000. I tu przyszła lekcja pokory cenowej: znacznie tańsze JBL-e zagrały żywo, rytmicznie i z zaangażowaniem. Nie osiągnęły rozdzielczości DALI ani scenerii Grande Utopii, ale oddały radość słuchania, której 801 w tej konfiguracji po prostu nie miały. Takie porównanie kolumn z dwóch światów cenowych może być szokiem. Kolumny wielokrotnie droższe okazały się kilka razy słabsze!

Chcieliśmy sprawdzić, jak elektronika Krella reaguje na źródła analogowe. Magnetofon kasetowy Nakamichi Dragon przeniósł nas w świat, gdzie taśma typu II potrafi zagrać z taką czernią tła i płynnością, że trudno uwierzyć w mechanikę przesuwu. Pioneer CT-95 i Akai GX-95 nie były znacząco słabsze; każdy miał własną manierę, ale w połączeniu z KAS2 i KRS zestaw nie upiększał i nie rozjaśniał – dawał prawdę o materiale. Później przyszedł czas na szpule: Teac X-2000 i Akai 635 stworzyły świat o fakturze kremu i jedwabiu, a Technics RS-1500 dołożył dyscyplinę i neutralność, które na tej platformie są walutą cenną. Jeszcze wyżej, w domenie cyfrowego analogu, stanęły DAT-y: Pioneer D-07 i Sony DTC-2000ES pokazały, jak pięknie można połączyć precyzję z nasyceniem, a Tascam DA-40 dorzucił od siebie odrobinę studyjnej szczerości.

Długi test miał pokazać klasę wzmacniaczy i przedwzmacniaczy Krella w sytuacjach skrajnych. Na płytach demonstracyjnych weryfikowaliśmy przestrzeń, fazę i barwę, w muzyce Pink Floyd mierzony był oddech, w Dire Straits timing i tekstura gitary, a w Missouri Sky – intymność i mikroartykulacja. Kontrabas na tej płycie z subtelnością gitary Pata –jest nieprawdopodobnie trudna do odtworzenia na średniej klasie sprzęcie- większość kolumn gdy włącza się tę płytę i pogłaśnia wzmacniacz –po prostu zaczyna charczeć i dudnić – więc jest to idealna płyta do testowania niskich częstotliwości   wszelakich systemów a przede wszystkim kolumn.

 Spójność wyników na różnych kolumnach (z wyjątkiem B&W Nautilus 801, które z testu kolumnowego praktycznie wyeliminowały się same) sugeruje, że ograniczeniem nie była elektronika Krella, tylko reszta toru. To ważne, bo systemy referencyjne często potrafią obnażyć słabości tak brutalnie, że zapominamy słuchać muzyki. Tu było inaczej: Krell pozwalał na analizę, ale nie zmuszał do niej.

Zanim przejdę do konkretnego podsumowania, kilka zdań o filozofii tego odsłuchu. Nie był to komercyjny ,,ustawiony,, test dla potrzeb marketingu ,producenta czy dystrybutora ale prawdziwy test którego celem była ocena topowych urządzeń w wielu różnych konfiguracjach . Takich testów nie robi nikt , dlaczego? Bo z tego nie ma pieniędzy, nie ma reklam , nie ma sponsora, ale własnie dzięki temu test jest uczciwy  jego wynik nie jest tendencyjny a wiarygodny.

W całym teście jedyny element, który wprost poprosił nas o porównanie z tańszym, a lepszym rywalem, to przetwornik C/A. Tag McLaren DAC20 okazał się w tej konfiguracji doskonalszy muzycznie niż DAC Krella. To cenna uwaga nie dlatego, że ma podważać dorobek producenta, ale dlatego, że pokazuje uczciwość systemu: jeśli coś jest lepsze, usłyszymy to natychmiast. Wzmacniacze i przedwzmacniacz Krella były w tym układzie tłem idealnym – bez narzucania barwy, bez dumy z własnego nazwiska. Aż chciałoby się powiedzieć: milczący partner, który stoi z tyłu i dba, aby muzycy mieli światło i powietrze.

PODSUMOWANIE TESTU – OCENY W SKALI  punktowej od 1 do 10

Elektronika główna

Krell KAS2 monobloki              10 

Krell KRS przedwzmacniacz      10

Krell MD-20 transport              10

Przetworniki C/A

Tag McLaren DAC20                 10

Krell Reference 64                     8

Luxman  DAC                            8

Accuphase  DAC                       6

Transporty dzielone porównawcze

Krell MD-20                                  10

Tag McLaren CDT20r Avantgarde 10

Accuphase                                     8

Kolumny

DALI Megaline                           10

JM Lab Grande Utopia               10

Bowers & Wilkins Nautilus 801   4

JBL Ti 5000                                  8

 

Źródła analogowe – kasety, szpule, DAT

Nakamichi Dragon             10

Pioneer CT-95                      9

Akai GX-95                           9

Teac X-2000                         9

Akai 635                               9

Technics RS-1500                 8

Pioneer D-07 DAT                10

Sony DTC-2000ES DAT         10

Tascam DA-40 DAT                9

Cały test trwał sześć dni.

 Decyzja o odrzuceniu gramofonów była świadoma: nie dotarł jeden z kluczowych gramofonów, a w pozostałych nie mogliśmy zastosować identycznych wkładek, co odebrałoby sens porównaniu. Zamiast prowizorki wykonaliśmy solidny blok taśmowy, a w domenie cyfrowej wykorzystaliśmy wzorcowe płyty demonstracyjne i starannie dobrane wydania katalogowe. We wszystkich testach z kasetami i DAT używaliśmy tych samych nośników: TDK w przypadku kaset i DAT oraz BASF typ II w przypadku taśm szpulowych. Konsekwencja była tu regułą, nie ambicją.

Wartość Krella polega nie tylko na dźwięku. To także wpływ na postrzeganie hi-endu jako dziedziny, w której projekty nie muszą przepraszać za masę i temperaturę pracy, jeśli za nimi stoi logika brzmieniowa. Krell zwrócił rynkowi godność zasilaczom, odważył się przypomnieć, że prąd jest walutą audiofilską, a nie kosztowym utrapieniem. W świecie, w którym ulotność nowinek potrafi przytłoczyć, konstrukcje KAS, KAS2 i KRS trwają. I dlatego na rynku wtórnym ich wartości szybują. Im mniej ich jest, tym mocniej są pożądane. I nie ma w tym magii. Ten produkt po prostu jest doskonały.

Na koniec krótkie porównanie dzielonych odtwarzaczy. W trzech równoległych torach odsłuchowych, już po wycofaniu z testu kolumn Bowers & Wilkins Nautilus 801, korzystaliśmy z DALI Megaline, JM Lab Grande Utopia i – dla zobrazowania skali wpływu źródła na klasę akustyki – JBL Ti 5000. Transport Krella MD-20 okazał się punktem referencyjnym, Tag McLaren CDT20r Avantgarde dorównał mu precyzją, natomiast Accuphase, mimo najwyższej ceny w badanej grupie, zagrał o odrobinę skromniej w zakresie naturalności pogłosów i odwzorowania ataku, oferując za to żelazną dyscyplinę rytmiczną. W sekcji DAC bezapelacyjnie wygrał Tag McLaren DAC20 dzięki połączeniu rozdzielczości z ludzką frazą i wręcz analogową duszą . Krell i Accuphase uplasowały się razem niżej, ale nadal na pułapie, który większość systemów uznałaby za szczyt.

Jeśli miałbym streścić całą tę wielodniową wędrówkę jednym zdaniem, brzmiałoby ono tak: elektronika Krella jest absolutnym fundamentem, który nie domaga się uwagi, tylko ją oddaje muzyce. Jedyny „klocek”, który w tym zestawieniu zasłużył na krytyczną uwagę, to DAC Krella, ale nie dlatego, że jest słaby – dlatego, że w tej konkretnej konfiguracji i w tych warunkach tańszy Tag McLaren DAC20 okazał się po prostu lepszym partnerem artystycznym.

I jeszcze zdanie o B&W Nautilus 801, nie jest to krytyka tylko miażdżąca szczerość: to kolumny oszałamiająco piękne i wzorniczo imponujące. Jednak w zestawieniu z DALI Megaline i Grande Utopią okazują się przykładem, że audio nie jest konkursem rzeźbiarskim. Dopóki patrzysz – zachwyt. Gdy włączasz muzykę – pozostaje forma bez treści. I to jest właściwa puenta różnicy między luksusem wizualnym a luksusem brzmieniowym.

Przewijanie do góry
[aws_search_form]