Canon EF 85 mm f/1.2 L II USM
Portretowe arcydzieło, ostatni bastion „prawdziwego szkła”
Kilka słów wstępu
W świecie fotografii portretowej każde milimetry ogniskowej i każde dziesiąte części przysłony to brama do innego wymiaru plastyk – ale dopiero Canon EF 85 mm f/1.2 L II USM otwiera ją całkowicie. To druga, dopracowana generacja legendarnego „osiem‑pięć‑jeden‑dwa”, powszechnie uznawana za najlepsze na świecie szkło z autofokusem do portretu. Jej reputacja wyrasta nie tylko z fizyki: to obiektyw, który w dłoniach fotografa zachowuje się niczym pędzel w dłoniach impresjonisty.
Krótka historia – od wersji I do II
Pierwsza wersja (EF 85 mm f/1.2 L USM z 1989 r.) wywołała poruszenie zupełnie jak debiut Tri‑X w czasach srebrnej kliszy: niespotykana jasność f/1.2, kremowe przejścia tonalne, ale i irytująco powolne AF. Druga odsłona, wprowadzona w marcu 2006 r., zachowała tę samą, 8‑elementową konstrukcję optyczną, jednak dostała szybszy procesor, przeprojektowane algorytmy i autofokus przyspieszony o ok. 80 %. Canon dodał również nowsze powłoki SSC, które poprawiają kontrast w podświetleniach.
Co ważne, to ostatni w linii L‑ek, w którym zastosowano tradycyjne szkło ołowiowe (zwane potocznie „naturalnym”, w odróżnieniu od późniejszego Eco‑Glass wolnego od ołowiu). Według inżynierów z Utsunomiya, rezygnacja z hybrydowych komponentów pozwoliła zachować to wyjątkowe, gęste, „olejne” mikrokontrasty znane z dawnych konstrukcji FD.
Malownicza dusza portretów
Podepnij 85 do pełnej klatki, otwórz przysłonę na oścież, a zrozumiesz, dlaczego termin bokeh został wymyślony przez Japończyków. Tło nie znika; ono rozpływa się w aksamitny welon, zamienia ostre linie w impresjonistyczne plamy barw. Skóra modeli nabiera trójwymiarowej rzeźby, a przejścia półcieni są tak płaskie jak na płótnach Vermeera. Światło lokuje się w źrenicach w formie idealnie okrągłych blików (8 okrągłych listków) i – co kluczowe – nie widać w nich cebulowych „onion rings”, które tak psują charakter nowoczesnych, asferycznych Sigm i Sony GM.
Dlaczego Canon, a nie Sigma, Nikon czy Sony?
- Sigma 85 mm f/1.4 Art/ DG DN – kliniczna ostrość, ale w bokehu pełno pierścieni po szlifowanych soczewkach. Kolorystyka jest chłodna, czerwień twarzy potrafi wpadać w cynober; micro‑kontrast wydaje się cyfrowo „podkręcony”.
- Nikon AF‑S 85 mm f/1.4 G – piękna plastyka, lecz brak f/1.2 oznacza, że nigdy nie osiągniemy tej superpłytkiej DOF i świetlistych, prawie płynnych przejść tonalnych.
- Sony FE 85 mm f/1.4 GM – szybki i piekielnie ostry, ale „zarówno ostrość, jak i charakter podają się za chirurgów, a nie malarzy”: bokeh jest gładki, lecz z drobnymi nieregularnościami po powierzchniach XA; kolory wpadają w zbyt neutralne, co w portrecie potrafi być bezduszne.
Canon 85/1.2 L II wygrywa barwą (ciepła, lekko bursztynowa paleta), głębią planu i subtelną poświatą wokół wysokich świateł, które przypominają poświatę na obrazach Rembrandta.
Ergonomia: ciężar sztuki
1 025 g masy i ogromny front 72 mm zmuszają do pracy z obiema dłońmi, ale odwdzięczają się mistrzowskim wyważeniem na korpusach z serii 5D czy 1D. Manualne doostrzenie „by‑wire” jest jedwabiste; pierścień nie ma bezpośredniego sprzężenia mechanicznego, więc nie wprowadza mikrowibracji. Minimalny dystans ostrzenia 0,95 m pozwala wejść w kadr z bliska, zachowując naturalne proporcje twarzy.
Wrażenia z pracy w plenerze
Przysłona f/1.2 + zachmurzone niebo + 1/250 s + ISO 100. Taki zestaw daje efekt, jakbyś fotografował przez rozświetlony welon – miękko, lecz nie miękkością braku ostrości, tylko świetlnego połysku. Zamknij do f/2, a obraz eksploduje ostrą jak igła linią rzęs, podczas gdy tło wciąż pozostaje „akwarelowe”. Nie ma drugiego szkła, które oferowałoby tak gwałtowny, a zarazem estetyczny skok kontrastu między f/1.2 a f/2.
Kompatybilność
Najlepiej gdy współpracuje z 1 DX lub z puszką, która pozwala na najwyższe precyzje AF micro‑adjustment. W systemowych korpusach EOS R/R5 dzięki adapterowi EF‑>RF obiektyw oddycha nowym życiem (wspomaganie Dual Pixel + Eye‑AF). Zyskujesz pewność trafień 100%. Identycznie z eosami serii 1DX genialnie z serią 5D
Pełne właściwości optyczne
Parametr | Wartość | Uwagi |
Ogniskowa nominalna | 85 mm | kąt widzenia: 28° 30′ diag./24° horiz./16° vert. |
Zakres przysłon | f/1.2 – f/16 | 1 / 2 EV klik |
Budowa optyczna | 8 elementów w 7 grupach | 1 element asferyczny, szkło ołowiowe |
Listki przysłony | 8, zaokrąglone | pełny okrąg do ok. f/2 |
Minimalny dystans ostrzenia | 0,95 m | powiększenie 0,11× (1:9,1) |
Napęd AF | Ring‑type USM, CPU II‑gen., ≈1,8× szybciej niż Mk I | pełen FTM |
Filtr | 72 mm | nieobracający się front |
Wymiary (Ø × L) | 91,5 × 84 mm | bez osłony ES‑79 II |
Masa | 1 025 g | ciężar równoważy grip 1Dx |
Powłoki | Super Spectra Coating (SSC) | redukcja CA i flary |
Stabilizacja | brak | wymagana pewna dłoń lub IBIS |
Podsumowanie
Canon EF 85 mm f/1.2 L II USM to ostatni romantyk w epoce klinicznej pseudo perfekcji. Tam, gdzie nowoczesne szkła od Sigmy, Nikona czy Sony próbują imponować wykresem MTF, Canon roztacza przed nami opowieść o świetle, kolorze i ludzkiej twarzy. Jeśli portret jest dla Ciebie nie tylko rzemiosłem, lecz sztuką zatrzymywania duszy w kadrze, trudno o narzędzie bardziej inspirujące. To obiektyw, który nie tylko rejestruje obraz – on maluje wspomnienia.




