W miarę zwięzła opowieść kogoś, kto całe swoje życie poświęcił muzyce zarówno jako muzyk, akustyk i meloman.. Kogoś kto całe życie słucha i wie, co można znaleźć w dźwięku.

Jak to zwykle bywa powinienem i ja zacząć od początku.
DALI to nie jest korporacyjny twór bez twarzy. Firma powstała w 1983 roku w Danii kraju, który może i jest mały, ale ma olbrzymią tradycję rzemiosła, designu i podejścia które można zdefiniować zdaniem ; „mniej, ale lepiej”.
DALI narodziło się z bardzo prostej potrzeby: duński dystrybutor Hi-Fi, firma Hi-Fi Klubben, nie mógł znaleźć na rynku kolumn, które grałyby naprawdę dobrze, były przystępne cenowo i miały spójną wizję brzmienia. Więc… stworzyli własne. Tak powstała marka DALI – z potrzeby serca, nie z kalkulacji.
To naprawdę rzadkość . Dziś firmy powstają bo ma się to opłacać , bo ma to być biznes, bo trzeba zarabiać , ale z firmą Dali było inaczej. Myślę że te podwaliny mentalne zaowocowały czymś tak wspaniałym że w najśmielszych marzeniach nikt o tym nawet nie mógł śnić.
Pierwsze kolumny – szczerość przekazu ponad wszystko

Na początku były to proste zestawy – seria DALI 2, później DALI 4 – klasyczne dwudrożne skrzynki, ale już wtedy słychać było, że w tym dźwięku jest coś prawdziwego. Bas miał swój ciężar, średnica była gładka i czytelna, a wysokie tony – nie męczyły. Żadnego audiofilskiego zadęcia, tylko uczciwe, muzykalne granie.To było coś, co od razu podbiło serca – i uszy – wielu entuzjastów. Bo DALI od zawsze robiło kolumny dla tych, którzy słuchają muzyki, a nie sprzętu.
Kolejne linie – i rozwój w stronę high-endu

Z czasem pojawiły się znacznie bardziej zaawansowane modele.
Seria 40 SE, Grand, Royal, 850 Red, Skyline2000
stały się znakiem rozpoznawczym marki w całym audiofilskim świecie. DALI nie kopiowało innych – szli swoją drogą. Ich konstrukcje grały inaczej niż typowe zestawy „szkoły niemieckiej” czy „szkoły brytyjskiej”. Zupełnie inaczej niż kolumny ze ,,szkoły francuskiej,, i także inaczej niż zestawy z USA .

Firma Dali stworzyła własną niepowtarzalną szkołę dźwięku.
Mimo kolosalnego sukcesu prawdziwy przełom w świecie pojmowania Hi-Endu miał dopiero nadejść.
DALI Megaline to nie kolumny, to muzyczne zjawisko.

Prawdziwy majstersztyk pojawił się, gdy DALI pokazało na wystawie model Megaline.
Kolumny były pod każdym względem szokujące.
Ich wysokość ponad 2m (dokładnie 232cm) waga 112 kg szt.
Na zewnątrz kolumnami steruje elektroniczna zwrotnica do której należy podłączyć 2,lub 4 wzmacniacze.

To nie są zwykłe kolumny. To prawdziwe wieże dźwięku, system line-array, zaprojektowany w sposób perfekcyjny – naukowy, a jednocześnie z pasją godną muzyka a wręcz wirtuoza!
W każdej kolumnie: jest rozmieszczone 12 przetworników nisko-średniotonowych i 3 wstęgowe przetworniki wysokotonowe, spięte w jeden zintegrowany system.
Brak zwrotnic w krytycznym paśmie – wszystko aktywne, dzielone elektronicznie.
DALI Megaline nie grają jak inne kolumny(nawet te najdroższe).
One tworzą przestrzeń, projektują scenę i budują akustykę pomieszczenia.

To nie jest dźwięk „z przodu” – to immersja.
Nie da się tego zapomnieć. Nawet duże elektrostaty nie robią takiego wrażenia.
W tym samym pomieszczeniu odsłuchiwałem obok Megaline-ów całymi latami kolumn Martin Logan Monolith , CLS IIZ , JBL Everest , JBL K2 , Infiniti( wszystkie znaczące modele) , JmLab Grande Utopia.
Żadne z nich nie miały szansy tak przekazać muzyki jak Magaline.
Na początku używałem tych kolumn ze wzmacniaczami Krell. Luxman, Accupahse , Denon , TagMclaren , Pass, Carver i wielomam wieloma innymi aż kiedyś udało mi się kupić wzmacniacz dedykowany do Megaline czyli Dali Gravity..
Tak , firma aby odpowiednio napędzić swoje flagowe dzieło skonstruowała od podstaw końcówke mocy i przedwzmacniacz o znamiennej nazwie Gravity i Detal ( w wypadku końcówki mocy ważącej 100kg nazwa nie pozostawia wątpliwości czym jest grawitacja , zaś nawiązanie w przedwzmacniaczu do ,,detalu,, jest nader trafne)
Zatem aby to wszystko odpowiednio napędzić – podłączyłem odsuwając na bok pozostałe wzmacniacze.

DALI Gravity –100kg potwór o mocy i kontroli jakiej jeszcze wcześniej nie spotkałem
oraz
DALI Detal – preamp, który sprawił że na nowo usłyszałem wszystkie płyty.
To co usłyszałem po podłączeniu dedykowanego zestawu wzmacniacza i przedwzmacniacza nie pozostawiło żadnych złudzeń. To bardzo przemyslana konstrukcja która pokazuje i daje z siebie wszystko właśnie w takiej konfiguracji.
Oczywiście firma wyprodukowała całe mnóstwo innych konstrukcji o których nic nie napisałem ale nie sposób dokładnie opisać wszystko co Dali zrobiło – do tego trzeba by sięgnąć do archiwów firmy i Wikipedii(choć w tej ostatniej jest sporo błędów)
Warto może jeszcze wspomnieć o serii Helicon – która pokazała, że firma potrafi robić kolumny, które wyglądają jak dzieła sztuki( nie gorzej niż Sonus Fabery) , ale nadal grają pięknie a nie jak wspomniane mebelki z Włoch…
Doskonale też prezentują dźwięk – Euphonie,i, Rubicony- choć to już nie ta klasa co Grandy czy Skyline w latach 90tych.
Jedyny zestaw Dali jakiego nie miałem jeszcze okazji mieć w swoim studiu to zestaw Core.
Wyglądają pięknie, kosztują tyle co powinny kosztować dobre auta- ale jak grają w porównaniu z Megaline – powiem dopiero za jakiś czas.
Na koniec – kilka słów od siebie
Jestem akustykiem z zawodu, muzykiem z pasji. Przez moje ręce przeszły setki zestawów – od kultowych zestawów vintage po najnowsze hi-endy.
DALI Megaline to przykład, że jak się robi coś z miłością do dźwięku, to można stworzyć coś, co przetrwa modę, czas i konkurencję.
Firma zrobiła te kolumny jako pokaz i demonstrację możliwości, potem pod wpływem ludzi którzy je usłyszeli na wystawie – wyprodukowano pierwszą serię która trfiła do nielicznych nabywców ( pierwotnie jak wspomniałem miał to być jeden zestaw concepcyjno-wystawowy). Po jakimś czasie użytkowania zmieniono kilka detali i wypuszczono Dali Megaline z symbolem II , zaś po kilku kolejnych latach serię ostatnią o symbolu Megaline III.
która jest zdecydowanie najlepsza miałem wszystkie 3 serie i je porównywałem ).
Głośniki pozostały bez zmian , zmieniła się natomiast elektronika w aktywnej zwrotnicy oraz elementy połączeniowe modułów kolumn które bardzo wpłyneły na sztywność całej konstrucji co odbiło się w przekazie i precyzji źródła..
Zapewniam że ktoś kto posłucha raz Megaline III – nigdy o nich nie zapomni.
Zawsze gdy włączam Megaline – przeszywają mnie ciarki oraz pewność że nic lepszego jeszcze nie powstało.
Zapewniam że nie dlatego, że są one „najlepsze w pomiarach” lub codzych testach (najczęściej sponsorowanych) – NIE ! ale dlatego, że brzmią prawdziwie i monumentalnie.
Brzmią jak żywa orkiestra, jak gitara gdy gra Paco de Lucia i Al. Di Meola, jak głos Suzan Wong bez użycia filtrów. Gdy mozna włączyć dobrze nagraną płytę i wygodnie umościć się w słuchaniu dźwięk otacza słuchającego i go wypełnia. To doznanie bardzo osobiste, ale każdy z moich gości który słuchał tego zestawu miał pod jednym zwględem identyczne odczucie które mozna opisać jednym zdaniem ; to jest nieprawdopodobne!
I choć od ich premiery minęły już dekady nikt tego sukcesu po dziś dzień nie powtórzył i palma pierwszeństwa stoi nadal wysoko nad głowami wetknięta na szczycie Megaline.
Megaline III to jest absolutny szczyt Hi Endu , można by powiedzieć że to św Grall dla audiofila i objawienie dla melomana.
AW.

DALIczyli historia dźwięku, który ma duszę.(cz I)
